|
Czy w Unii Europejskiej jest
demokracja?
Tekst: Marcin Rutecki
Od jakiegoś czasu niezwykle często podczas dyskusjach o kształcie Unii
Europejskiej wskazywany jest problem niedemokratycznego charakteru
instytucji wspólnotowych. O deficycie demokraci mówi się dużo i co
ciekawe również w oficjalnych opracowaniach UKIE oraz różnych
pro-unijnych organizacji. W Parlamencie Europejskim boleją nad tym
zgodnie socjaliści z „chadekami”. Co więcej, daje się tam odczuć dużą
niechęć do organów, które są uważane za niedemokratyczne, zwłaszcza do
Rady Unii Europejskiej. Bierze się to z tego, iż Parlament nadal posiada
niewielkie uprawnienia legislacyjne. Wielu euro-deputowanych jest
sfrustrowanych tą sytuacją. Nieustannie apelują o zmianę tego stanu
rzeczy.
W dość powszechnym mniemaniu Parlament Europejski jest jedyną instytucją
Unii, która ma demokratyczny charakter. Argumentowane jest to faktem, iż
Posłowie wybierani są w wyborach powszechnych przez obywateli Państw
Członkowskich. Postulaty o zwiększenie demokracji całej wspólnoty,
łączone są więc nierozerwalnie z postulatami o zwiększanie roli
Parlamentu w procesie decyzyjnym. Niektórzy unijni przywódcy oficjalnie
wypowiadają się, iż tylko taki scenariusz ma rację bytu w przyszłej
Europie.
Jakie będą jednak konsekwencje realizowania takiej polityki? Aby je
zrozumieć należy poznać kilka faktów na temat Parlamentu. Trzeba tylko w
tym miejscu tylko dodać, że to właśnie Parlament jest instytucją, która
wspiera najmocniej ideę powstania państwa federalnego w Europie.
Status deputowanych w Parlamencie Europejskim
Obecny status deputowanych w Parlamencie Europejskim ściśle wiąże się
rolą jaką Parlament odgrywa w całym procesie integracji. Oficjalnie nie
mogą oni reprezentować swoich Państw Członkowskich, lecz społeczeństwo
obywatelskie Unii i interes wspólnotowy. Odwoływanie się do patriotyzmu
lub wartości i interesów narodowych jest w Parlamencie bardzo źle
widziane.
Warto zwrócić uwagę na ewolucję podejścia do kwestii podmiotu czynnego
prawa wyborczego. Konstytucja w art. I-20 ust. 2 wprowadza zapis: „W
skład Parlamentu Europejskiego wchodzą przedstawiciele obywateli Unii”.
Dawny zapis w art. 189 TWE (dawny art. 137) brzmiał: „Parlament
Europejski, złożony z przedstawicieli narodów Państw zgromadzonych we
Wspólnocie, wykonuje uprawnienia powierzone mu niniejszym Traktatem.” Z
przedstawicieli narodów próbuje się więc zrobić „społeczeństwo
obywatelskie Unii”.
Grupy polityczne
Posłowie do PE są zorganizowani we frakcje polityczne. Regulamin nie
zezwala na tworzenie grup narodowych, co stanowi wyraz bardzo mocnych
ponadnatrodowych tendencji w Parlamencie. Posłowie mogą łączyć się
wyłącznie według kryterium podobieństwa poglądów politycznych. W
przypadku, gdy poszczególni negują oni podobieństwo swoich poglądów,
Parlament może ocenić, czy dana grupa ukonstytuowała się zgodnie z
Regulaminem. Każda frakcja musi składać się z posłów wybranych z co
najmniej jednej piątej Państw Członkowskich. Minimalna liczba konieczna
do utworzenia grupy politycznej wynosi dziewiętnaście osób. Można
należeć tylko do jednej frakcji.
W Parlamencie Europejskim od zawsze rządzą te same największe
ugrupowania – Socjaliści oraz „Chrześcijańscy” Demokraci. Są to grupy
największe i co za tym idzie najbardziej wpływowe oraz dysponujące
największymi środkami. Presja do wstąpienia w szeregi największych
frakcji jest bardzo duża. Posłowie, którzy są ich członkami mogą liczyć
na prestiż, stanowiska i wpływy a co za tym idzie duże pieniądze.
Mniejsze ugrupowania, zwłaszcza te, które nie zgadzają się z przyjętą
linią polityczną Parlamentu, mogą liczyć na nieporównywalnie mniej.
Posłowie wchodzący w ich skład często stają się obiektem politycznych
ataków oraz są dyskryminowani podczas obsadzania stanowisk. Nie
zrzeszeni posiadają jeszcze mniejsze możliwości.
We wszystkich frakcjach politycznych oprócz grupy Niepodległość i
Demokracja obowiązuje dyscyplina partyjna w głosowaniach. Za jej
złamanie można zostać ukaranym utratą stanowisk a nawet wydaleniem z
grupy. Najpoważniejsze skutki tego stanu rzeczy widoczne są oczywiście w
największych frakcjach. Posłowie głosują często wbrew swoim przekonaniom
i interesom własnego kraju, ponieważ boją się, że w przeciwnym razie
zostaną wyrzuceni, a co za tym idzie stracą stanowiska i pieniądze.
Tylko Niepodległość i Demokracja przyjęła dokładnie odwrotną zasadę –
dyscyplina istnieje, ale wyłącznie w najważniejszych sprawach np.
dotyczących Konstytucji UE, natomiast zasadą jest głosowanie zgodnie z
własnym sumieniem i interesem narodowym.
Podejmowanie decyzji przez Parlament
Podczas zdecydowanej większości głosowań Przewodniczący Parlamentu
samodzielnie ocenia wyniki. Posłowie podnoszą ręce a przewodniczący „na
oko” decyduje czy więcej było za czy przeciw. Deputowany, co prawda może
wstać i poprosić o sprawdzenie elektroniczne wyników głosowania, ale
nadal do decyzji Przewodniczącego należy czy zleci sprawdzenie czy nie.
Były przypadki, w których wynik elektroniczny nie potwierdził oceny
Przewodniczącego. W komisjach parlamentarnych proces decyzyjny wygląda
podobnie. Dochodzi jednak jeszcze głosowanie przez aklamację! Taki
system jest oficjalnie „argumentowany” tym, że jest szybszy i
wydajniejszy od głosowania elektronicznego.
Czy to jest demokracja?
Parlament Europejski pragnie być uznawany za najbardziej demokratyczną
instytucję Wspólnot. Jako argument podawany jest sposób przeprowadzania
wyborów deputowanych – przez obywateli Państw Członkowskich (w
Parlamencie używa się wyrażenia: „społeczeństwo obywatelskie Europy”).
Działalność Parlamentu, sposób podejmowania decyzji oraz układ sił w nim
panujący, budzi jednak bardzo wiele wątpliwości co do jego
demokratycznego charakteru.
Rezultaty pracy Parlamentu
Parlament Europejski przyjmuje głównie rezolucje, które nie mają
charakteru normatywnego. Przyjrzyjmy się im jednak, gdyż w przypadku
zwiększania jego roli i uzyskania przez ten organ uprawnień
prawodawczych, podobne uregulowania mogą mieć moc obowiązującą.
Już w lipcu 2002 roku Parlament przyjął rezolucję wzywającą państwa
członkowskie i kandydujące do liberalizacji prawa do aborcji. Wezwał,
aby zabijanie dzieci poczętych stało się dostępnym dla wszystkich prawem
we wszystkich krajach zarówno obecnej, jak i przyszłej Unii. W
listopadzie 2002 roku znaczną większością głosów zaakceptował
zwiększenie wydatków Unii Europejskiej na badania na komórkach
macierzystych pochodzących z ludzkich embrionów. 12 kwietnia 2005
przyjął kolejne sprawozdanie promujące aborcję. Były jeszcze rezolucje
dotyczące homoseksualizmu, eutanazji oraz promowania i dofinansowywania
działań pro-aborcyjnych w państwach trzeciego świata w ramach „pomocy
humanitarnej”.
Czy na pewno więc chcemy zwiększenia roli Parlamentu Europejskiego? Czy
chcemy aby tego typu regulacje uzyskały moc prawną?
Jaka powinna być Unia?
Stawiając pytanie – czy powinno się dążyć do zwiększania roli Parlamentu
Europejskiego, powinniśmy najpierw zastanowić się nad tym, jaka powinna
być Unia. Opowiadamy się oczywiście za modelem Europy ojczyzn, opartym
na współpracy niepodległych i suwerennych państw. Odrzucamy koncepcję
budowania jednego federalnego superpaństwa na naszym kontynencie. Model
Europy ojczyzn zakłada, że Unia będzie organizacją międzynarodową.
Organizacje międzynarodowe nie posiadają parlamentów wybieranych w
powszechnych wyborach, wyposażonych w kompetencje do stanowienia prawa.
Stanowią forum do rozmów na poziomie międzypaństwowym. Istnieją w celu
załatwienia określonych interesów przez państwa, które je stworzyły.
Unia powinna opierać się na współpracy niezależnych państw, więc
najważniejsze decyzje powinny być podejmowane na poziomie szefów rządów
lub głów państw, ewentualnie na poziomie ministerialnym. Jeżeli chcemy,
aby Parlament Europejski miał szerokie kompetencje prawodawcze,
decydujemy się na powstanie superpaństwa.
Gdzie możemy skutecznie zadbać o nasze interesy?
Polacy powinni być we wszystkich instytucjach, w których zapadają
decyzje nas dotyczące. Nie wszędzie jednak nasz głos znaczy tyle samo.
Realną możliwość wpływania na politykę Unii mamy w Radzie Unii
Europejskiej, gdzie proces podejmowania decyzji jest dla nas
korzystniejszy niż w Parlamencie. W chwili obecnej nadal w bardzo wielu
przypadkach wymagana jest jednomyślność. Polska może więc, gdy
zaistnieje taka potrzeba, zastosować prawo veta. W Parlamencie takich
możliwości nie ma. Nasz realny wpływ na decyzje tam podejmowane jest
znacznie mniejszy. Również z tego względu nie powinniśmy więc dążyć do
zwiększania jego roli.
Jakie będą konsekwencje zwiększania uprawnień Parlamentu?
Mamy demokrację w każdym z Państw Członkowskich. Przez uczestnictwo w
wyborach decydujemy o kształcie naszego kraju. Sami kształtujemy więc
naszą rzeczywistość. Jeżeli Parlament Europejski przejmie kompetencje
naszego parlamentu krajowego, uzyskamy iluzoryczny wpływ na kształt i
decyzje Unii (nasz głos niewiele znaczy w Parlamencie) oraz stracimy
możliwość samodzielnego decydowania o własnym państwie.
Podsumowanie
Hasła na temat deficytu demokratycznego w Unii i w związku z tym
konieczności przeprowadzenia reform są wymyślone i promowane przez
Parlament Europejski. Jest on bowiem bezpośrednio zainteresowany
zwiększaniem własnych kompetencji oraz budowaniem superpaństwa
europejskiego. W Europie nie ma deficytu demokratycznego. Wszyscy żyjemy
przecież w państwach demokratycznych. Unia musi szanować i respektować
wolę obywateli Państw Członkowskich wyrażoną przez ustawodawstwo krajowe
oraz rządy i głowy państw. |